Postanowiłem to napisać dlatego iż jestem jednym z bardzo wielu ludzi którzy funkcjonując na tym świecie mają ten problem (to szczęście?), że ich umysł i wyobraźnia zaśmiecane są codziennie przez nikomu niepotrzebne wizje, pomysły i romantyczne wyobrażenia na temat wyniosłych, pompatycznych i epickich przygód w nieistniejących, wymyśłonych przez nas samych uniwersach fantasy, science fiction czy innego steampunku.Nie spodziewam się też by ktokolwiek poza tymi ,,wybrańcami" mnie tutaj wogóle zrozumiał. Jednym słowem: jestem fanem wszytkiego co elfickie(oprócz Lembasów), magiczne i fantastyczno-kosmiczne. Spróbuję więc teraz zdefiniować esencję tego coraz bardziej popularnego zainteresowania, jakim jest zajawka na szeroko pojęte ROLE PLAYING GAMES* - Przygodowe gry fabularne.
*Role playing games – czyli w wolnym tłumaczeniu ,,Gry w których odgrywamy rolę''
Drugie ja
Siedzisz w karczmie przy kuflu spienionego piwa...Ciekawe jak wiele osób zna ten klasyczny początek do rozpoczęcia sesji papierowego RPG? Osobiście czasem miewam wrażenie, że jest to zaraz po Niech moc będzie z Tobą jeden z najpopularniejszych tekstów tego świata, jednak ciągle ma on swój wspaniały, oklepany klimat. Właśnie-klimat. Atmosfera. Nastrój. Jakby nie nazwać tego ulotnego czegoś, sprawia ono, że człowiek łatwiej zapomina o tu i teraz i skupia na tam i gdzieś.W połączeniu z przygrywającą w tle muzyką-dobraną odpowiednio do systemu gry-zostawiasz swoje ciało i wchodzisz w skórę szlachetnego rycerza, roztargnionego maga, wściekłego orka z toporem większym od człowieka, albo też w kosmicznego space marine lub obcego najeźdźce z kosmosu. Gabinet ról i postaci do odegrania jest tak różnorodny i spory jak ilość kreujących go graczy, razy tysiąc. Tutaj możesz zostać kim chcesz. Wyruszyć w podróż do odległych krain, spotkać smoka, odbyć szermierczy pojedynek czy razem z grupą najemników rozbijać się po odległych rubieżach wszechświata i wykonywać zlecenia za kredyty. Wszytko to można przeżyć za cenę mniejszą niż cena biletu do kina ,,8D''-tutaj działa czysta, nieuchwytna wyobraźnia, która potrafi za darmo zafundować przygodę na Twoich własnych warunkach. Erpeg daję mi ogromną, nieskończoną różnorodność w kształtowaniu mojej drugiej, skrytej osobowości. Pozwala mi być tym kim chcę bez żadnych konsekwencji. Zastanawiać się można nad samym faktem, czemu te pieczołowite odgrywanie i kreowanie postaci przy pomocy różnych tabelek, kości n-ściennych, samych słów i myśli jest tak bardzo wciągające? Otóż-nie mam pojęcia!No bo przecież na zdrowy rozsądek-skoro wchodzimy w ten biznes i mamy zamiar się odprężyć i zrelaksować zapominając o prawdziwym, trudnym życiu to po jaki wafel, siedzimy godzinami przy tym fantastycznym, starając się, aby było one jak najbardziej realistyczne, symulacyjne i w ogóle wiarygodne-prawie jak te od którego uciekamy? Miała być zabawa, wybuchy, fajerwerki! A nie symulator średniowiecznego chłopa,chłopki-bohatera.Hę? Kiedyś ktoś zadał mi właśnie takie pytanie. Na początku nie potrafiłem na nie odpowiedzieć. A odpowiedź jest przecież prosta. Bo jestem wtedy sobą IDEALNYM. Takim, jakim chciałbym być gdzieś w tych swoich ludzkich, niedowartościowanych marzeniach. I to wciąga nas wszystkich. Ta perspektywa bycia kimś wyjątkowym. Innym niż reszta. Oryginalnym.
Jak dobra książka-cRPG
Komputerowe gry fabularne, a więc COMPUTER ROLE PLAYING GAMES, są-i mówię to z dużą pewnością siebie- chyba najpopularniejszym gatunkiem gier komputerowych- podawanych ponadto w różnych wariacjach i miksach z innymi gatunkami np. coraz częściej z wszelkiej maści shooterami. Autorzy tychże produkcji serwują nam często naprawdę niesamowite i niebanalne historie, których próżno szukać w większości komercyjnych filmów czy innych rodzajach gier z tej branży. Są to przygody, których scenariusz mieści się na setkach jak nie tysiącach kartek.Dodatkowo, podczas przeżywanych przez nas wojaży, spotykamy ogrom wymyślnych stworzeń, kreatur i ciekawych ludzi z rozbudowanymi portretami psychologicznymi. Moim zdaniem nic tak nie wpływa na grywalność i odbiór produkcji, jak galeria dobrze napisanych osobowości które stają nam podczas gry na drodze. Kiedy my, zwykli śmiertelnicy odpalimy sobie taką gierkę to zarwane noce i spuchnięte nad ranem oczy są czystą formalnością z której zdawać sobie zaczynamy sprawę dopiero po jakimś tygodniu spędzonym z tytułem, kiedy to powieki otwarte są tylko dzięki zapałkom +5(bonus do silnej woli) ... Znamy to prawda? Te magnetyczne przyciąganie dobrze opowiedzianej, pełnej zwrotów akcji opowieści.Jest tak dlatego, że twórcy którzy pracują nad danym elektronicznym rolplejem, projektują pełen szczegółów, zagadek, legend i żywych istot świat, który jest idealnym uzupełnieniem, a zarazem tłem dla poprowadzonej linii fabularnej. To co w ostatecznej formie udaje im się zbudować jest dla nas graczy, bardzo autentyczne (w fantastycznym tego słowa znaczeniu oczywiście) i wiarygodne. Momentalnie wczuwamy się wtedy w przygotowaną rolę i wpadamy w wir mitycznych wydarzeń. No i widocznie jest na to popyt. Na dbałość o detale i dużo treści. A RPG, może nam to zaoferować. Jest bardzo rozbudowane i kompetentnie rozwinięte. Całkiem jak książka, tylko że dużo bardziej efektownie.
Co by tu zrobić...?
Wciągający świat i dobra narracja to jednak nie wszystko. Zauważyłem, że kolejnym aspektem wpływającym na sukces cRPGa - a właściwie RPG w ogóle- jest kwestia wolnego wyboru w określonych sytuacjach. To dzięki tej możliwości, zabawa staje się dla nas dużo bardziej atrakcyjna. Budujemy tym sposobem naszemu bohaterowi swój indywidualny super-charakter. Daje to nam poczucie większej kontroli nad zdarzeniami i wzmacnia iluzję rozgrywki wykreowaną w naszej wyobraźni. Przywołam tu przykład z legendarnej już bądź co bądź ,,Planescape Torment'', autorstwa BioWare i Black Isle Studios (kto nie grał, niech żałuję-tyle dodam od siebie). Przechodząc grę jesteśmy uczestnikami bardzo wielu dylematów i niejednoznacznych zdarzeń. Oprócz naszego protagonisty (antagonisty?) i jego towarzyszy, często mamy wpływ na być, albo nie być szerokiego grona napotykanych osób trzecich, otaczającego nas świata czy też kształtu jego przyszłości. Tylko od nas zależy jak się zachowamy. Co uznamy za słuszne lub po prostu co zrobimy wedle naszego aktualnego kaprysu czy nastawienia. Przykład który chciałem z Tormenta przywołać to końcówka tejże, tylko że ,,właściwie'' poprowadzonej rozgrywki, kiedy to spotykamy naszą własną... Coś tam. Nie będę psuł niespodzianki tym co nie grali. W każdym razie. Grę można zakończyć bez żadnej finałowej, epickiej walki. A właściwie to całą grę można przejść nie odbierając nikomu życia. Wszytko da się rozwiązać mistrzowsko przygotowanymi przez Avellona i resztę twórców dialogami. Mało tego. Grę tak na dobrą sprawę można w pewien sposób ukończyć (osiągając zresztą jak by nie patrzeć jej główny cel ) po jakichś kilku godzinach od momentu wystartowania przygody, gdzie jej ogrom pozwala z kolei na grubo koło stówy godzinek inteligentnej zabawy. Tak więc każdy znajdzie coś dla siebie. Szanujący naturę i życie idealista czy też ktoś ktoś kto chciałby zabawić się w ostatniego skur... Łajdaka :) . Owszem, nie tylko w ,,Udręce'' mamy do czynienia z ogromną wolnością i nieliniowością( wziąłem go jako reprezentanta, gdyż zawierał w sobie chyba najwięcej różnych interakcjii i rozwiązań). To jest ogólna domena wszystkich dobrze zrobionych computer Role playing.
Oczywiście jak wiadomo nie tylko cRPGi to RPGi, więc wspomnę osobno o tych wymagających międzyludzkich przedsięwzięć i spotkań. W tejże formie, wolność działania jest jeszcze większa, rzekłbym nawet-nieskończona. Tutaj nie jesteśmy ograniczenie kilkoma wariantami przygotowanymi przez autorów danego elektronicznego rolpleja. Wszytko co mieści się w granicach zdrowego rozsądku i nie jest niezgodne z tym co zaplanował mistrz gry można wdrożyć w teraźniejszość. Masz ochotę na nieprzewidzianą pogawędkę z kompanem? Dajesz. Drobna improwizacja? Proszę bardzo.
Kończąc tą myśl powiem tak: Pewna swoboda w epegach istniała zawsze i to w dużym stopniu przyczyniło się do ich sukcesu z tym, że z czasem stała się ona wypchnięta na pierwszy plan( właśnie za sprawą cRPGów) i to dzięki temu zaczęliśmy ją tak mocno doceniać. Prywatnie, to właśnie za tą różnorodność poczynań tak bardzo lubię ten rodzaj gier i uważam iż jest to jednym z podstawowych filarów wspierających ten fenomen.
Niesamowita Zbroja z Łusek Czerwonego Smoka-wymagania: Poziom 100
Niezależnie od tego czy jesteśmy fanami klasycznego(mówionego) czy elektronicznego Odgrywania Ról, istnieje pewien złoty mechanizm bez którego nasza ulubiona zabawa straciłaby połowę sensu. Chodzi mianowicie o system zdobywania doświadczenia lub też mówiąc potocznie -levelowanie. Jakkolwiek by tego nie nazwać czy wymyślić podczas każdej naszej sesji nasz podopieczny, jak na inteligentną formę życia przystało (chyba, że to ork) nabywa nowe umiejętności i talenty. Najpowszechniej jak wiemy, odbywa się to po awansie awatara na kolejny poziom wspomnianego doświadczenia i przydzielaniu dostępnych punktów nauki w interesujące nas biegłości. Suma sumarum chodzi o rozwój, o stawanie się coraz lepszym. Cały ten wątek od początku może brzmi dość dziecinnie i jest aż zbyt oczywisty. Jednakże jak to się mówi: szczera i oczywista prawda jest rzadko szczera i nigdy oczywista. Sami zresztą przyznacie, że często grając macie syndrom jeszcze jednego levela, potrzebnego do odblokowania wypragnionej zdolności czy założenia epickich pantalonów niezwyciężoności. Zupełnie tak jakby była to istota gier RPG. I owszem jest tak( w wielu przypadkach), gramy po to by uczynić nasze alter ego jeszcze większym kozakiem i wymiataczem. Czy to dla własnej satysfakcji czy po to by potem poszpanować przed innymi ,,cieniasami''( tutaj gry MMORPG). Kwestią istotną jest jednak to, że każdego z nas to jednak w stopniu większym lub mniejszym-wciąga. Często zostawiając resztę rozpoczętej zabawy na później zaprzątamy sobie głowę różnymi hipotetycznymi drogami awansu czy możliwościami jakie na nas już niedługo będą czekać. Rozbudowywując ten akapit powiem jeszcze, że ciekawym zjawiskiem jest nasza fanatyczna pogoń za ekwipunkiem i innego rodzaju duperelami ubarwiającymi i doładowywującymi naszą postać. Czasami odnoszę wrażenie, że powinno się zrobić nowy gatunek gier: Equipment Madness Role Plaing Games- czy coś takiego. No bo w sumie czymże innym jest np. Diablo... Ale tak czy siak, kupuję tą zręcznie wkomponowaną w ERPEGi zabawę przedmiotami. Ona również jest jedną z pozytywnych składowych wpływających na odbiór (przynajmniej współczesnych) gier Role playing. Tak na marginesie-do panów :) Często posądzamy kobiety o dewocjonalizm i śmiejemy się z ichnich zamiłowań do kupowania 30 niebieskiej bluzeczki różniącej się od tych 29 w takim samym kolorze tym, że... (ok, umówmy się, że tylko One widzą tam jakieś różnice) a sami uskuteczniamy ten proceder, tylko że w wirtualny sposób? I zamiast, dajmy na to jedwabnych czerwonych apaszek, dostajemy zawrotu głowy na widok Kewlarowego Kosmicznego Hełmu Kapitana Planety +2 do odporności na żywioły? I sami mamy zdeponowane w wirtualnych(wyobrażonych) skrzyniach tony różnorakich rękawic i innych napierśników czy tam karabinów? Czy to nie to samo? Noo, ale przynajmniej nasze hobby nic nie kosztuje... :) Ale o czym to ja miałem dalej....
,,Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę''*
*Pamięta ktoś z jakiej gry jest ten cytat? :)
Postanowiłem poświęcić jeszcze mały, osobny wątek na coś co zasługuje na osobne omówienie. Mianowicie - drużyna. Nie ważne czy gramy z grupą dobranych przyjaciół gdzieś w starym nastrojowym garażu, czy gramy sami w jakiegoś cRPGa, jedną z istotniejszych kwestii jest ferajna która to razem z nami oczyszcza każdy zakątek galaktyki ze Żniwiarzy lub stary cmentarz z Nekromantów i inszego plugastwa. I nie ważne czy poczynaniami naszych kompanów steruje przyjaciel czy krzemowy procesor komputera, nie ma to przecież jak grupowa kabała gdzieś w środku elfiej dżungli, albo rozróba na kosmicznej stacji bojowej. Odpowiednie zrównoważenie umiejętności poszczególnych charakterów i ich specjalizacji sprawia, że jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność i nie istnieją wtedy problemy których nie dałoby się obejść. Wielkie tytanowe wrota które nasz kosior tylko rysuje, a mamy w ekipie fachowca od zabezpieczeń? Drzwi otwarte. A gdy potrzebujemy czarów leczniczych lub apteczek bo czeka nas ostra przeprawa, jak znalazł będzie zabranie ze sobą kapłana, albo medyka. Do czego zmierzam? Do tego, że zbudowanie rozgrywki w sposób kooperacyjny sprawia, że nasz Hero nie jest OneManArmy i wymusza na nas szukanie pomocy u innych osób jednocześnie zwiększając moim zdaniem spójność i prawdziwość zabawy. Do tego jeszcze jesteśmy przecież ludźmi i dążenie do różnych form kontaktu z innym człowiekiem jest wpisane w naszą naturę. Dlatego też bardzo lubię w erpegu rozwiązania wymagające współpracy i prowadzenia ciekawych rozmów. Jest po prostu tak żywiej.
Powodzenia podróźniku!
Można by tu wymieniać i wymieniać. Od grafiki i ilustracji, po muzykę przygrywającą w tle, aż po sam fakt spotkania się ze znajomymi. Istnieje naprawdę wiele powodów dla których wiele osób pokochało wszelkiej maści gry RPG, a ja w moim krótkim poście skupiłem się tylko na takiej uniwersalnej i obiektywnie ocenionej przeze mnie, absolutnej podstawie stanowiącej o sukcesie tego rodzaju zabawy. Każdy z Was ma pewnie swoje własne przemyślenia na ten temat, tak więc gorąco zachęcam do udzielania ich w komentarzach poniżej. W końcu w życiu-jak w erpegu, każdy jest wyjątkowy i ma swoje własne zdanie na każdy temat. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz