Komunikacja pomiędzy graczami występująca w tytułach komputerowych opartych o tryby gry wieloosobowej, jest we współczesnym modelu sieciowych rozgrywek czymś nieodzownym, wpisanym jakoby w kanon tegoż szeroko pojętego typu gier. Może się się ona odbywać na poziomie akustycznym(głosowym), pisemnym czy nawet(np. gry strategiczne) graficznym. Twórcy gier pozwolili nam na nią, umieszczając w swoich dziełach narzędzie, jakim jest czat growy. To dzięki niemu możemy podczas rozgrywki w dowolnym momencie wywołać malutkie okienko, wpisać komunikat, a następnie po zatwierdzeniu klawiszem enter, przekazać go reszcie graczy. Jeśli mamy mikrofon, wciskamy uprzednio skonfigurowany klawisz służący do otwarcia transmisji głosowej i możemy w trzech krótkich słowach poinformować kolegę z drużyny, że oto za drzwiami schował się delikwent z kałachem i na dodatek używa wallhacka. Szybkie i proste, a jakie przydatne! Niestety jednak często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że zaraz po grywalności i oprawie audio-video (kolejność dowolna), to właśnie owa komunikacja jest głównym czynnikiem wpływającym na ogólny odbiór i prezentajcę danej gry. Że niby co ja gadam? Spokojnie, zaraz wytłumaczę. Dodam tylko jeszcze, że skoro zawsze istnieją dwie strony medalu, to na deser, nie omieszkam się również przedstawić kilku negatywnych przykładów(z grania wziętych) na to, jak ludzie za pomocą omawianych tutaj czatów growych, potrafią napsuć krwi nastawionym pacyfistycznie do życia, spokojnym graczom i pozbawić ich miłych chwil relaksu podczas odprężającej sesji z ich ulubioną produkcją. Ale po kolei.
Wyobraźcie sobie grę... Niech będzie Counter Strike(chyba każdy w to grał, prawda..? Prawda??!). Rozpoczyna się runda, czas odlicza ostatnie sekundy, kupujemy broń i … biegniemy sobie radośnie przed siebie(lub znajdujemy sobie camperską miejscówkę) i raz za razem zdobywamy fraga kiedy indziej dając zdobyć go komuś innemu. Wszystko w najlepszym porządku. Bawimy się. Ale jakoś tak nijako się zaraz robi prawda? Cały czas gramy jako jednoosobowa armia, bez ładu i składu, spontanicznie co i rusz podbijając sobie wybujałe ego naszymi coraz lepszymi statystykami. Klimat się jak gdyby ulatnia. A teraz wyobraźcie sobie, że zaczynacie grać tą samą rundę jeszcze raz tylko, że tym razem jesteście częścią wieloosobowej drużyny policyjnej do zadań specjalnych. Macie na uszach specjalny sprzęt do komunikacji z resztą chłopaków, a przy brodzie przylega Wam mały mikrofon. Na starcie prosto do Waszych uszu dobiega głos dowódcy z instrukcjami dotyczącymi sposobu na obezwładnienie przeciwników, oraz kilka porad taktycznych... Nieźle. Robi się klimatycznie (a przecież to taka prosta gierka!!!). Kilka bluzgów i strzałów później, dostajecie komunikat: -Dobra robota, to była podręcznikowa akcja! Hmm, no nie wiem jak Wy, ale dla mnie wersja z możliwością rozmowy pomiędzy członkami grupy wydaje się być atrakcyjniejszą, a przede wszystkim cholernie podnoszącą grywalność i radykalnie wydłużającą żywotność gry. Wystarczy tylko możliwość komunikacji. To właśnie m.in. dzięki niej gra ta, jest dzisiaj tak popularna na różnych konkursach i zawodach E-gamingowych. W ogóle gdyby w elektronicznych grach rozrywkowych nie istniał sposób na porozumiewanie się między sobą, mielibyśmy teraz zupełnie inny obraz gamingu! Na szczęście sposoby i technologie które nam na to pozwalają są jednymi z najprostszych przeszkód z jakimi muszą się uporać programiści przy tworzeniu danej gry.Uff.
Daleko nie sięgając, posłużę się teraz przykładem z bardzo popularnej ostatnimi czasy gry: League of Legends. Historia zasłyszana od koleżki (nagnę ją trochę, aby pokazać do czego zmierzam) A i wybaczcie, ale sam prywatnie nie gram w tę grę. Chciałbym tyko wykorzystać ją jako dobry przykład na to, że dzięki warunkom jakie sobie możemy stworzyć podczas rozgrywki (wiem, że istnieje tam wbudowany standardowy czat growy, nie wiem jak z głosowym) czyli uruchomić jakiś zewnętrzny program do komunikacji typu Skype czy Team Speak, możemy wygodnie podtrzymywać relacje z innymi znajomymi, z którymi spotkać się w rzeczywistości (tej prawdziwej, zwanej życiem) nie mamy za bardzo kiedy lub po prostu nie mamy jak, ale wiemy, że i oni przesiadują czasami przy tym samym tytule co my. Złapiemy ich w grze, a i zagramy w dobrym, zgranym towarzystwie i do tego nie stracimy kontaktu z niektórymi ludźmi. Swoją drogą- inaczej byśmy do nich nie zadzwonili, bez pretekstu do wspólnej zabawy przy kompie...Ale to temat na inne wywody, np. o chamskiej naturze człowiek czy coś w tym stylu... W każdym razie mój koleś znalazł się w podobnej, ale nie tak radykalnej sytuacji. Odnowił po prostu kontakt z ekipą. A, że już wcześniej stanowili pewnego rodzaju wyselekcjonowaną drużynę to mieli okazję trochę powymiatać na serwie. Wszytko dzięki możliwości komunikacji podczas grania. Aha. Podałem w tym przykładzie nazwy zewnętrznych programów do komunikacji-zakładam, że jest to również w jakiś sposób ,,growy czat''.Przejdę teraz do World of Tanks. Jako, że jestem zapalonym fanem tego czołgowego fenomenu to z tej racji wiarygodność mojego kolejnego argumentu wzrośnie o +5. Dla tych co nie wiedzą. W grze tej chodzi o to, żeby wybierając jeden ze swoich zadbanych i odpicowanych czołgów dołączyć do bitwy na dość rozległej i historycznie dobrze odwzorowanej mapce losowego terenu za czasów działań podczas II w.ś. Rozgrywka to klasyka gatunku shooterów z tym, że zamiast karabinków M-16 czy innego sprzęta mamy do dyspozycji stalowego kolosa z działem, dajmy na to 122mm. Jakże budujące i uprzejmie motywujące jest kiedy gracze na starcie danej bitwy pozdrawiają się przy pomocy czatu, pisząc: gl(good luck), cześć, hello, ahoj(tu Czesi) lub good hunting. Dodaje to niewątpliwie uroku i kilogramy pancernego klimatu. A pozatym dobrze wiedzieć, że gdzieś po drugiej stronie kabla siedzi osoba (z którą nam przyjdzie przez najbliższe 5-10m grać) reprezentująca pewien poziom zachowania. Kiedy nasza drużyna wygra, obrazek gdzie obie strony wymieniają- gg(good game) jest bardzo miły dla oka. Widać, że wszyscy odnoszą się do siebie z szacunkiem. Aż chce się grać. Podczas wojen klanowych, istnieje komunikacja głosowa poprzez wbudowany wotowski komunikator. Kiedy dowódca mówi, przekazując cenne rady i rozstawiając chłopaków reszta rozmów na kanale jest automatycznie wyciszana ze względu na rangę odzywającej się persony. Wspominałem już o klimacie, prawda? No więc znów:Klimat wzrósł o +6. Bardzo fajną sprawą jest też, gdy w momencie rozgrywania losowej bitwy, ktoś napisze nam ciekawostkę odnośnie aktualnie granej mapki lub zaimprowizuje jakąś taktykę. Skuteczność zespołu potrafi wtedy drastycznie poszybować w górę, jak gdyby notowania jakichś kocy przeciwatomowych na giełdzie podczas plotek o ryzyku wybuchu wojny między Ameryką a Rosją.Gdyby nie istniał kontakt miedzy uczestnikami zabawy nikt nie mógłby podzielić się zdobytym doświadczenie i dobrą radą (byłoby gorzej dla nowych graczy), wiele trybów gry straciłoby rację bytu, a ona sama zrobiłaby się taka jakaś bezcelowa i płaska... Jak wieża ciężkiego, radzieckiego czołgu pancernego IS-3.
Robi się z tego już z deka przydługi wywód, a więc trochę to podsumuje i przejdę do wspomnianego na wstępie deseru.
Więc co nam daje możliwość czatu podczas łupania w gierkę?-Generalnie, zwiększa atrakcyjność
-W niektórych przypadkach podnosi (i to bardzo) klimat
-Przedłuża żywotność gry (oczywiście to jest idea samego trybu wieloosobowego-rozmowy to tylko potęgują)
-Daje nam możliwość łączenia się w zgraną drużynę
-Zwiększa efektywność naszych elektronicznych zmagań
-Pozwala na e-sportową rywalizację (tak w ogóle moim zdaniem nazywanie tego typu ,,aktywności” sportem to wielka nadinterpretacja, ale w końcu żyjemy w XXI wieku)
-Pozwala na utrzymanie znajomości lub nawiązanie nowych
Zbliżając się do finiszu tego tekstu tak jak obiecałem, zmierzę się z niechlubnymi wyjątkami (zdarzającymi się coraz to częściej) złego wykorzystania omawianych tu growych paneli dyskusyjnych. A konkretniej do: obrażania, poniżania, wyżywania się i nabijania z graczy. Teraz uwaga. Niech każdy kto gierzy przez neta, przeanalizuje następujące słowa: You f...ing idiot!; You f...king noob!;f...king moron!;No brain mother....er!- Brzmią znajomo, prawda? Niestety. Teraz przedstawię tutaj sytuację, która miała niedawno miejsce, podczas gdy razem z kumplem cięliśmy w WoTA- wspomniane World of tanks. Bitwa była jedną z losowych, a więc każdy oprócz tego, że został przydzielony do jednej z dwóch ekip grał niejako solo, pracując głównie na własny rachunek. My z kumplem graliśmy w plutonie (czyli w parze) i do komunikowania się korzystaliśmy ze Skypa. Kiedy walka miała się już ku końcowi, a większość czołgów nadawała się do złomowania( oprócz mojego i jeszcze bodajże 2 w naszym teamie) pewien serdeczny jegomość przyglądający się grze jako obserwator (każdy kto polegnie może sobie jeszcze oglądać dalsze losy walki) postanowił uprzejmie mnie poinformować, że: Ja p...ole! Ty noobie wez sie k...rwa naucz grać! Rusz d..pe I jedz do ich bazy po czym dodał jeszcze skromnie: co za idiota, ja pi...ole! I tak jeszcze ze cztery rundki. Słowo daję, że jakoś tak to szło. Jak widać Mickiewicz to z niego nie będzie. Przyznaję, że miałem do dyspozycji najwolniejszy czołg w grze i w dodatku uszkodzony, ale do końca zostały już niecałe trzy minuty. Nie będę się zagłębiał w mechanikę gampleyu, ale szans na pobicie rekordu prędkości nie miałem, a szarża na o wiele szybszego i zwrotniejszego przeciwnika byłaby słabą opcją... Generalnie mniejsza w ogóle o to. Koleś ten, aby podkreślić swoje stanowcze zdanie, po zakończeniu danej bitwy, znalazł mnie po nicku w wyszukiwarce graczy w menusach gierki i otworzywszy prywatny kanał zalał mnie falą.... Bynajmniej nie przyjacielskich pozdrowień. Bluzg lał się gęsto. No więc. Powiedzcie mi, czy tak będzie zawsze? Czy zawsze znajdzie się jakiś niewyżyty małolat lub człowiek o nadpobudliwości emocjonalnej? Akurat po mnie to raczej spływają takie różne zaczepki i staram się je ignorować. Ale co to będzie gdy przy kompie siedzi akurat jakieś mniejsze dziecko? Albo starszy człowiek który nie ma już takiego refleksu i po pracy strzela sobie 2-3 partie dla relaksu? Czy musi zobaczyć takie chamstwo? My rodzaj ludzki, jesteśmy strasznie niecierpliwi i nerwowi. Ale proszę Was! Zachowajmy te emocje na odpowiedni moment! Rzucamy tymi nieprzemyślanymi słowami i w ogóle się nie zastanawiamy nad konsekwencjami. Potem każdy się dziwuje nad tym skąd dzieciak zna takie i takie epitety. Ja rozumiem, że internet w dzisiejszych czasach wraz z rozrywką elektroniczną stanowią dla niejednej osoby ośrodek wychowawczy, ale skoro już tak niestety(albo stety?) jest, to my, jako część tej odpowiedzialnej za to społeczności starajmy się zachować jakiś fason, ok? Jeśli dobrodziejstwa techniki pozwalają na czaty i wszelką formę nawiązania kontaktu z drugą osobą, to owszem korzystajmy z tego, bawmy się lepiej, ale nie wykorzystujmy tego do ujawniania naszego spaczonego charakteru. Przyznam, że gdy sobie z kolegą czasem dumamy na otwartym prywatnym połączeniu podczas gry, to owszem, zdarzają się różne wymiany myśli na temat aktualnie rozgrywanych na ekranie zdarzeń-często także potępiamy innych za ich gorsze umiejętności lecz nie robimy tego w takim zawistnym i bezmyślnym stopniu (przede wszystkim nie prowokujemy nikogo i nie przekazujemy tych myśli danym graczom), a na koniec i tak zawsze wychodzi, że to przecież gierka i ma ona odprężać, a nie powodować spięcia. Takie ,,czatowe skażenie” w stężeniu większym czy mniejszym, występuje w wielu typach gier multiplayerowych, a zwłaszcza w grach MMORPG. Dlaczego tam? Bo tam model rozgrywki oparty jest na aspektach społecznościowych, i siłą rzeczy trzeba z drugim człowiekiem porozmawiać, aby coś ugrać. Tak naprawdę, w prawie każdej produkcji możemy się spotkać z podobną sytuacją.
Kończąc i wykorzystując to, że jesteśmy już przy tym temacie powiem tak: Jeżeli mamy taką fantastyczną opcję komunikacji za pomocą wszelkich czatów i programów która podnosi nam jakość rozgrywki wieloosobowej, to starajmy się godnie zachowywać i reprezentować nasz kraj, aby ta nam dana w ustroju demokratycznym wolność wypowiedzi, nie uderzyła za bardzo do głowy.


100% racji! Czat głosowy to super sprawa, buduje super atmosferę i pomaga w czasie gry. Niestety niektórzy myślą że służy do bluzgania albo spamowania. Może któryś z nich przeczyta ten wpis i się zastanowi co robi innym graczom.
OdpowiedzUsuńSuper artykuł! Miłej gry ;)
A ja się nie znam ale fajny blog :d Kinga
OdpowiedzUsuńCzat głosowy to według mnie jedna z gorszych rzeczy,którą mógł wymyśleć człowiek.
OdpowiedzUsuńJa jeżeli chcę pograć sobie z kumplami to wchodzę na Skype i tam się z nimi komunikuję.
Bo używanie publicznego czatu często jest nie możliwe bo banda gimbusów spamuje i psuję atmosferę reszcie grających.
PS.Blog fajny.Zapraszam na mojego http://gamesblogpolska.blogspot.com/